Authentic Tastes of Cairo’s Streets

Let me start with the purchase of tickets. And these we buying from the carrier go-bus.com. The bus station in Hurghada where you can purchase tickets from this vendor is located in the El- Dahar district; about here we continued on.
We decided to directly buy tickets on the spot at the window, as I had some unidentified problem with buying them online. The process itself went very smoothly, the lady serving us at the window spoke English, so communication issues were handled. We also knew in advance which buses we wanted tickets for, and to make things easier we showed the lady screenshots from the app. The whole process took maybe five minutes. And the cost of the tickets was 380 EGP one way (which is about 50 PLN after conversion). That is, very little, considering the number of kilometers to be traveled (470 km). The trip took about 6 hours in quite comfortable conditions. And we arrived at 9:00 in the morning and immediately caught an uber from the Go Bus station located in Tahrir, where our route ended; oh here.

Przygoda pod piramidami była bez dwóch zdań jedną z moich największych przygód w życiu. Półtora dnia w Kairze było bardzo intensywne, wypełnione kolorami i smakami. Chciałabym teraz pokazać Wam jak zorganizowałyśmy ten wyjazd, gdzie spałyśmy i co robiłyśmy drugiego dnia.

Zacznę od zakupu biletów. A te nabyłyśmy u przewoźnika go-bus.com. Dworzec autobusowy w Hurgadzie, gdzie można zakupić bilety tego sprzedawcy znajduje się w dzielnicy El- Dahar; o tutaj. Zdecydowałyśmy się zakupić bilety na miejscu w okienku, gdyż miałam jakiś niezidentyfikowany problem z ich zakupem przez internet. Sam proces przebiegł bardzo sprawnie, obsługująca nas w okienku pani mówiła po angielsku, więc kwestie komunikacji były załatwione. Wiedziałyśmy też wcześniej na które autobusy chcemy bilety, a żeby ułatwić sprawę pokazałyśmy pani zrzuty ekranu z aplikacji. Cały proces trwał może pięć minut. A koszty biletów to 380 EGP w jedną stronę (co daje po przeliczeniu około 50 zł). Czyli bardzo mało, zważywszy na liczbę kilometrów do przejechania (470 km). Podróż trwała około 6 godzin w całkiem komfortowych warunkach. A na miejsce dotarłyśmy rankiem o 9:00 i od razu złapałyśmy ubera z dworca Go Bus zlokalizowanego w Tahrir, gdzie kończyła się nasza trasa; o tu

Riding an Uber was very convenient, because we knew in advance what the fare would be (which is not the norm in Egyptian cabs, as you have to haggle, and without this skill you can lose a little more zlotys than you assumed). The ride to the hostel cost us 38 EGP, or about 5 zlotys.
And our hostel was located very close, except that it was separated from the bus station by a several-lane, road with twists and turns and different directions. And as you know, crossing the road in Egypt is one of the peculiar pleasures. The hostel itself was very pleasant, run by young and friendly people. Prices for accommodation were very affordable, and most importantly, the location was very convenient for us. The hostel is called Champollion Hostel and included in the price was a modest but delicious breakfast. Our triple room with bathroom was comfortable enough.
Our Daria Daria, in addition to her role as a gardening teacher for the boys employed on site, trying to bring neglected potted plants back to life, brought her enthusiasm and gardening knowledge to the hostel. This was not only a practical lesson for the boys, but also an added benefit for us travelers. And how beautiful was the view from the staircase, where the plants began to come to life under the watchful eye of our gardener Daria!

Jazda uberem była bardzo wygodna, bo wiedziałyśmy z góry jaka będzie zapłata za przejazd (co w egipskich taksówkach nie jest normą, gdyż należy się targować, a bez tej umiejętności można stracić trochę więcej złotówek niż się zakładało). Przejazd do hostelu kosztował nas 38 EGP, czyli jakieś 5 zł.  
A nasz hostel zlokalizowany był bardzo blisko, z tym, że oddzielała go od dworca autobusowego kilkupasmowa, droga z zawijasami i różnymi kierunkami jazdy. A jak wiecie, przechodzenie przez jezdnię w Egipcie należy do osobliwych przyjemności. Sam hostel był bardzo przyjemny, prowadzony przez młodych i przyjaznych ludzi. Ceny noclegu były bardzo przystępne, a co najważniejsze lokalizacja była dla nas bardzo dogodna. Hostel ten nosi nazwę Champollion Hostel i w cenie oferuje skromne, ale pyszne śniadanie. Nasz trzyosobowy pokój z łazienką był wystarczająco komfortowy. 
Nasza Daria Daria, oprócz roli nauczycielki ogrodnictwa dla chłopców zatrudnionych na miejscu, starających się przywrócić do życia zaniedbane rośliny doniczkowe, wniosła do hostelu swój entuzjazm i wiedzę ogrodniczą. To była nie tylko praktyczna lekcja dla chłopców, ale również dodatkowy atut dla nas, podróżujących. I jakże piękny był ten widok z klatki schodowej, gdzie rośliny zaczęły ożywać pod czujnym okiem naszej ogrodniczki Darii! 

🌴 Po ochłonięciu z emocji dnia poprzedniego nasz kolejny dzień był już spokojniejszy, ale nie znaczy to, że było nudno. Wręcz przeciwnie; wyraz twarzy Darii, mówiący „wooooow! Ale pięknie!” wart był więcej niż tysiąc słów. I tym samym zebrałyśmy się z rana po śniadaniu do eksplorowania najbliższej okolicy pieszo. Przechodziłyśmy przez Taalaat Harb Square, na którego środku dumnie prezentuje się statua Talaat Harb, który był prominentnym egipskim przemysłowcem, przedsiębiorcą i działaczem społecznym. Urodził się w 1867 roku i zmarł w 1941 roku. Był jednym z pionierów rozwoju gospodarczego w Egipcie w okresie międzywojennym. Założył też Bank Handlowy i Przemysłowy w 1920 roku, który miał istotny wpływ na rozwój egipskiej gospodarki. Ponadto, był jednym z inicjatorów utworzenia Wspólnoty Handlowo-Przemysłowej Arabskiej. Jego działalność obejmowała także założenie pierwszej prywatnej uczelni wyższej w Egipcie, Szkoły Wyższej Handlu, która później przekształciła się w Uniwersytet Kairski. Talaat Harb odegrał kluczową rolę w promowaniu idei niezależności gospodarczej Egiptu i rozwijaniu sektora prywatnego. Jego dziedzictwo jest ważne dla historii gospodarczej i edukacyjnej tego kraju.
🌴 Dalej zmierzałyśmy do bramy Bab Zuweila, przyglądając się przy okazji z zaciekawieniem okolicy. Bab Zuweila to jedna z bram miejskich w Kairze. Jest to historyczna brama, która została zbudowana w XI wieku za czasów panowania Fatymidów. Bab Zuweila stanowi jedno z najważniejszych zabytkowych miejsc w Kairze i jest popularnym punktem turystycznym. Brama pełniła niegdyś funkcję obronną, a także była miejscem publicznych egzekucji w przeszłości. Dzisiaj turystom oferuje imponujące widoki na starą część miasta.
🌴 Żeby urozmaicić nasz spacer zdecydowałyśmy się wejść w boczne uliczki, zbaczając z głównej drogi. I to był strzał w dziesiątkę. Zobaczenie życia zwykłych ludzi zawsze stanowi dla mnie cel podróży i dzięki temu udało się go osiągnąć. Uliczki były tak wąskie, że samochody praktycznie były tam nieobecne, a za transport odpowiadały tuktuki.  

🕌 W pobliżu Bramy zlokalizowany był Mosque of Sultan al-Muayyad Shaykh. I oczywiście nie omieszkałyśmy go pominąć. Było jednak jedno ALE. Nie wiedziałyśmy, gdzie jest wejście. A po doświadczeniach w Gizie byłyśmy sceptycznie nastawione do proszenia o pomoc. Jednak po krótszym rozejrzeniu się w zasięgu wzroku była pani, która wracała z zakupami do domu i to właśnie ją zapytałyśmy o drogę. Na początku było trudno, bo pani nie mówiła po angielsku, my po arabsku tym bardziej. Nie poddałyśmy się! Translator od wujka GOOGLE spisał się na medal i porozumiałyśmy się bez przeszkód. Pani praktycznie za rękę zaprowadziła nas pod wejście, nic od nas nie chciała i obdarzyła nas niezwykłą serdecznością i pięknym uśmiechem. Dotychczas byłam w kilku meczetach w Turcji i ten odwiedzony w Downtown Cairo różnił się od nich. Po pierwsze architektura meczetu była odmienna, posiadając unikalne zdobienia, bardziej skoncentrowane na geometrycznych wzorach oraz otwartą przestrzeń modlitewną. Wejście do meczetu było bezpłatne, a opłata w wysokości 20 EGP pobierana była przy wejściu na minarety. Tak! Można było tam zobaczyć panoramę na stare miasto, a ta była nie z tej ziemi.  

🍡🌴 Jako że czasu miałyśmy mało, to ostatnim miejscem, które odwiedziłyśmy był suk, czyli Khan el-Khalili. Jest to jeden z najstarszych bazarów na świecie, położony w historycznej części Kairu. Nazwa “Khan el-Khalili” pochodzi od sułtana chana Al-Khalila, który panował w XIV wieku. Bazar jest znany z bogactwa wyrobów rzemieślniczych, antyków, biżuterii, tkanin, perfum, przypraw, a także tradycyjnych egipskich produktów. Bazar ten jest często opisywany jako labirynt uliczek pełnych kolorowych straganów, co sprawia, że zwiedzanie tego miejsca jest prawdziwą przygodą. I dla nas był, gdyż w pewnym momencie nie mogłyśmy znaleźć wyjścia, a robiło się dość tłoczno i późno dla nas. Szczęśliwie w momencie, gdy już myślałyśmy, że nigdy się z niego nie wydostaniemy naszym oczom ukazał się minaret, który był dla nas drogowskazem do wyjścia.
☕ Wracając wypiłyśmy arabską herbatkę w kawiarni/herbaciarni, do której kobiety nie zaglądają i stanowiłyśmy dla wszystkich przechodniów nie lada atrakcję! Śmiechom nie było końca! 

Z pewnym niedosytem, zdecydowanie za krótkim pobytem w Kairze, musiałyśmy opuścić to fascynujące miejsce. Myślę, że tydzień byłby bardziej adekwatny. To sprawia, że pewnego dnia wrócę do Kairu. 
Egipskie Eksploracje w Kairze były pełne barw, smaków i niepowtarzalnych przeżyć. Zdecydowanie polecam każdemu podróżowanie na własną rękę, korzystanie z lokalnego transportu i zaglądanie w zakamarki miast. Niech przygoda zawsze będzie Waszym przewodnikiem!
A na koniec zostawiam Was z tym arabskim przysłowiem:  
Ten, kto żyje, widzi wiele, a ten, który podróżuje, widzi więcej.
من يعيش يرى كثيرًا ومن يسافر يرى أكثر

Copyright © All rights reserved.

Leave a comment